O autorze
Gotuję, bo kocham i kocham, więc gotuję. Głęboko wierzę, że przyprawionym miłością daniem otwieramy serce innego człowieka, duszę, a czasem też... sypialnię. Spróbujcie, jakie cuda powoduje kuchnia przyprawiona miłością! Prowadzę blog kulinarny ekuchareczka.pl

Kurki, czyli złoto prosto z lasu

Fot. ekuchareczka.pl
Wracając z ostatniego weekendu, błyskawicznie wypatrzyłam u przydrożnych sprzedawców obok obecnych już od kilku tygodniu jagód, wreszcie pierwsze kurki. Zawsze kojarzyły mi się z czystym złotem i w rankingu na najwspanialsze owoce lasu, dzielnie stoją na pudle wraz z poziomkami i prawdziwkami.

Szczególnie te pierwsze kurki super świeże uwielbiam przyrządzać najprościej, czyli przesmażone na klarowanym maśle z lekko zeszkloną wcześniej szalotką lub cebulą czosnkową. Na końcu smażenia jedynie doprawione gruboziarnistą solą i także świeżo zmielonym pieprzem, wymieszane z posiekaną natką pietruszki. Można odrobinę podlać je białym wytrawnym winem.



Smakują bosko ze świeżą chrupiącą pełnoziarnistą bagietką, grubo posmarowaną czosnkowym masłem. Warto pamiętać przy tym, żeby myć kurki bardzo krótko i stanowczo nie trzymać ich w wodzie przez dłuższy czas, a przed smażeniem bardzo dokładnie osuszyć.

Kiedy już nasycimy się kurkami saute, przed nami gigantyczny wachlarz możliwości: kurki znakomicie i przyjaźnie kojarzą się zarówno z mięsem, jak i rybą. Niezastąpione w śmietanowym sosie do pasty, sprawdzą się równie dobrze na słonej tarcie, jako farsz canneloni czy naleśników. Nie brakuje również fanów łączenia kurek z innymi grzybami, choć przyznam, że mnie osobiście o wiele więcej przyjemności sprawiają jako leśni soliści.
Dla dwóch osób: około 0,5 kg kurek +jedna czosnkowa cebula lub dwie-trzy szalotki + pęczek pietruszki natki + ewentualnie pół szklanki wytrawnego białego wina + sól, pieprz.
Trwa ładowanie komentarzy...